Codzienny dziennik osoby z depresją

Cześć. Jestem Ola, mam 24 lata i chcę zostać anonimowa. Pozdrawiam Cię znad morza w Gdańsku. Nie będzie to super kreatywny dziennik, lecz szczery, prawdziwy, codzienny. Chcę się tym dzielić z ludźmi, którzy też mają depresję, bądź szukają wiedzy na jej temat, punkt widzenia innej osoby. Miło mi, dziękuje.

14.02.22r. Godzina 14.58

Nie muszę mówić co to za święto. Czuję się neutralnie jak na osobę, która nie widziała tydzień temu sensu życia. Jest to bardzo dziwne, a jednocześnie pozytywne, ponieważ odkąd pamiętam zawsze było źle, w ciągu ostatnich pięciu miesięcy, kiedy zostawił mnie mężczyzna mojego życia. Dla zdrowej osoby jest to coś, po czym się szybciej otrząśnie, ale nie zrobi niczego głupiego, nie obwinia się 24/h, tak mi się przynajmniej wydaje. Jeśli nie, przepraszam. Rok temu dostałam róże i wyznanie, że jestem kobietą jego życia. Życie się zmienia ,plany i poglądy, szkoda, że tak jest. Ponieważ znika nadzieja, pewność siebie, szczęście i energia. Wyssał mi energię i zostawił, tak po prostu. Ale go nie obwiniam. To długa historia, która nie jest warta raczej kolejnych linijek. Planuje jednak poprawić sobie dzień i wykąpać się w wannie z czerwonym, półsłodkim winem, żeby za dużo nie myśleć i czuć spełnienie, że robię coś więcej niż leżenie i płacz. I tak za dużo myślę nad tym, że jestem sama, chociaż to się zmieniło, ponieważ od trzech dni wrócił mój kochany kotek do domu.

Kiedy czuje i słyszę wewnętrznego krytyka: (zadanie od terapeuty)

– Kiedy jestem sama w domu,
– Kiedy nie mam planów na następny dzień,
– Kiedy nie rozmawiam z ludźmi,
– Kiedy myślę o byłym i naszej przeszłości

W sumie wypisanie tego wydaje się proste, ale kiedy przychodzi taki moment, że nie chce mi się żyć, myśli wygrywają. Potężna władza nad człowiekiem, co wydaje się niesamowite i przerażające. Jak to mówią – żeby zrozumieć, trzeba przeżyć. Nie chce Ci się wstać, bo nie masz z kim napić się kawy w niedzielny poranek. Nie masz do kogo otworzyć ust a jedyne pocieszenie masz widząc słodycze w większej ilości, żeby się nimi zapychać przed TV. Tyjesz, ale w sumie Ci ot obojętne, przecież i tak nikt Cię nie widzi. Szlug, wdech, wydech, lekka cofka, lepszy humor na kolejne dwie minuty. Zostawił Cię, inny również to zrobi! Słyszę wciąż w głowie, która już mi pęka, bo jestem zmęczona wyrzutami sumienia. Za chwile śmiejesz się z siebie, że w ogóle się ty m przejmujesz, bo przecież sama powtarzasz, że każdy facet jest inny. Siedzę w biurze z kawą w ręku, z zeszytem obok niej, zastanawiając się co napisać, w miarę mnie to wciągnęło i faktycznie, oczyszcza organizm ze złych myśli, lecz nie zastąpi terapii. Albowiem to również znak, że moja terapeutka jest najlepsza i którą serdecznie pozdrawiam, o ile ktokolwiek to czyta.

MIMO ZŁYCH STANÓW STAWIAM SOBIE CEL I TOBIE TEŻ TO POLECAM!
CEL NA DZIŚ. CHCĘ NAPIĆ SIĘ WINA W WANNIE PEŁNEJ BĄBELKÓW!

Do jutra. Przygotuję coś nowego.

1 komentarz w temacie “Codzienny dziennik osoby z depresją

Komentowanie wyłączone